Przez dłuższy czas nigdzie nie chodziłem, można by powiedzieć, że miałem dość dłuższą przerwę od eksploracji. Nie była ona z własnej woli czy wyboru lecz bardziej spowodowana przeciwnościami losu oraz innymi losowymi zdarzeniami, no ale nie o tym.
Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie pewna myśl, plan zrobienia czegoś, co jest zarazem proste, a zarazem bardzo efektowne. I tak w moje ręce trafiła tak zwana trzepaczka do jajek 😉
Wtedy też napisał kolega Marcin i wywiązała się pewna rozmowa. Doszliśmy do wniosku, że można byłoby wyjść na jakieś nocne manewry. Zaproponowałem fort albo las. Na to Marcin: dawaj fort, no to dawaj, odpowiedziałem 😊