piątek, 15 listopada 2019

Sezon truskawkowy...

... dawno już się zakończył. Nastała jesień, a wraz z nią przyszła kolej na grzybowe pielgrzymki do pobliskich lasów. I w chwili gdy mknę pustą szosą, podmuchem wiatru wprawiając liście w ruch, oczom mym ukazuje się ten dorodny owoc. Nie ma innej opcji, trzeba zawracać.

Na ogrodzeniu wisi jakaś etykieta z napisem Solid Security, ale to nic w porównaniu z tym co jest za płotem. 


Obiektem dzisiejszej eksploracji jest... truskawka. Tak, po prostu wielka truskawka. Niegdyś dumnie królowała w powietrzu osadzona na stalowych nogach, teraz pozostawiona na pastwę czasu i zniszczenia. 


Truskawka jest naprawdę imponujących rozmiarów, a jej wymiary mogą sięgać około 6 metrów długości i jakieś 3 metry szerokości. 


Z bliska prezentuje się tak. Z czasem duża część czerwonej farby odpadła ukazując pomarańczową warstwę pianki.

Od strony ogonka nie wygląda lepiej. Zielone liście mocno straciły na barwie ukazując pomarańczową piankę, resztki zielonej farby sprawiają wrażenie porastającego mchu.


Druga strona wyglada całkiem dobrze. Kto wie ile konstrukcja truskawki jeszcze wytrzyma.

Tak truskawka prezentowała się za czasów swojej świetności. (źródło: internety)

No dobra największa truskawka mojego życia odnaleziona, pora wracać do auta i ruszać w dalszą drogę. 

Do następnego razu ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz