środa, 27 stycznia 2016

EP 13

Jakiś czas temu mieliśmy okazję odwiedzić Emilię. Początkowo wyglądała na bardzo zaniedbaną, ale gdy zobaczyliśmy ją w pełnej okazałości, stała się dla nas niezwykle atrakcyjna. 

Zaprowadziła nas do niej brama prowadząca na niewielkie podwórko.

Nie było tu nic nadzwyczajnego, małe podwórko pomiędzy dwoma trzy-piętrowymi kamienicami.


Jedyne, co po wejściu rzucało się w oczy, to dużych rozmiarów figura Jezusa.

Niektóre ściany pokryte były graffiti.

Wchodzimy!

Po przekroczeniu progu drzwi wnętrze nie wyglądało zbyt obiecująco, pomazane ściany, zdezelowana skrzynka pocztowa i zapach moczu mówiło samo za siebie jakie towarzystwo tu się schodzi, a może nawet i mieszka. 

Akurat trafiliśmy na moment kiedy ktoś się z kimś kłócił, no ale my tu tylko na zdjęcia.

Ciekawie zrobiło się w chwili, gdy podnieśliśmy głowy do góry.





Jeszcze ciekawiej było patrzeć z góry na dół.

Odgłosy kłótni pozostały na dole, a im wyżej tym głośniejsze było słychać... chrapanie.

Okno, przez które można było pozaglądać do mieszkań.

Ciekawe ile dzieci zostało spłodzonych na tym oknie.


Na ostatnim piętrze znaleźliśmy źródło chrapania.


Klatka schodowa wyglądała naprawdę niesamowicie.



Nasz pobyt u Emilii zakończył się dość szybko. Będąc na parterze kamienicy wyszło nagle dwóch ostro kłócących się ze sobą osobników, nie chcąc ryzykować utratą aparatu i wchodzeniem im w drogę musieliśmy się ewakuować. Emilio wiedz, że być może jeszcze do ciebie wrócimy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza