czwartek, 27 sierpnia 2020

Kamienice v. 1.0 - Wronia

Sezon na kamienice rozpoczął się kilka miesięcy temu. A że niebawem w życie miały wejść obostrzenia spowodowane pewnym wirusem, trzeba było się spieszyć, aby coś zobaczyć i zdążyć wrócić do domu. 
Opuszczone kamienice są o tyle problematyczne, że ciężko do nich wejść. Często stoją szczelnie zamurowane i tak pozostawione na pastwę czasu. No chyba, że trafi się jakieś otwarte okno, wtedy do akcji wkracza... 

drabina teleskopowa ;)

Urbex to nie wandalizm, ścian rozwalać nie będziemy, a że ktoś zapomniał o zabiciu niektórych okien to jest to na naszą korzyść. 

Mając tak wspaniałą drabinę, można poczuć się dosłownie o tak ;)

No, ale skoro już jesteśmy w środku, tradycyjnie zacznijmy zwiedzanie od piwnicy.

Jednak po zejściu na dół, okazuje się, że nie ma tam za bardzo co pokazywać. 

A kręcenie się między belkami podtrzymującymi (chyba) strop nie należało do przyjemnych. Ruszamy wiec na górne poziomy. 

Po drodze mijamy liczne symbole pozostawione na ścianach klatki schodowej i w dawnych pomieszczeniach mieszkalnych. 



Większość mieszkań została dokładnie wyczyszczona z wyposażenia. Ale znalazły się takie w których coś tam się ostało.

W jednym z takich mieszkań znajdujemy przeróżne artefakty ;) Gdy byłem mały miałem identyczne piłkarzyki.

Tu mamy jakiś antyczny telefon.

Gdzieniegdzie leżą porzucone zabawki.

Tutaj ktoś nawet zostawił pranie. 

Kolejne pomieszczenie do którego wchodzimy, a raczej próbujemy wejść jest trochę ciasne, stąd też robi się mały zator ;) 


Co ciekawe, trafiamy na lokum urządzone przez dzikich lokatorów. Zapewne za czasów kiedy dostęp do kamienicy był prosto z poziomu chodnika.




"Tu panują prawa Texasu i Mississippi obcym wstęp surowo zabroniony!!!" Ok, to my sobie już grzecznie pójdziemy :)




Samą kamienicę można ocenić tak 3 na 10 punktów, ale został jeszcze dach, a z nim szansa na podbicie oceny końcowej :) 


Na strychu pozostałości po fanach używek. 


W końcu jest i dach, duży i zapewniający minimalny odstęp 2m od siebie ;)


Nasza kamienica nie należy do wysokich, szczególnie teraz, kiedy wokoło wyrosły wieżowce i świeżo upieczone apartamenty na terenie dawnych Browarów Warszawskich (w browarach Haberbusch & Schiele już kiedyś byliśmy, jeśli przegapiłeś wpis to zapraszam tutaj oraz tutaj). 

No cóż, skoro widoki nijakie, to można chociaż zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia ;) 



No nie powiem, jest tu całkiem wysoko. 

Wszyscy maja zdjęcia ze zwisającymi nogami z dachu, teraz mam i ja ^^

Początki rooftopping-u nie są łatwe, był początek marca na dworze jeszcze zimno, a mimo to było mi gorąco ;)

 ⇧ nadia_urbex 

Na zakończenie nie mogło zabraknąć wspólnego zdjęcia pamiątkowego ;)

Zrobiło się już późno, pora wracać na dół do naszej drabiny. 


Przez wiele lat złomiarze wybebeszyli wszystko. Trzeba uważać, bo w pionie klatki schodowej nie ma barierek.

  Tego dnia sezon kamienic rozpoczął się bardzo pozytywnie. Czasem warto zapuścić się w zakamarki swojego miasta, może się okazać, że dobry Urbex jest tuż za rogiem.

Ledwo zdążyliśmy wsiąść do samochodu, a do kamienicy próbuje wbić kolejna tajemnicza grupa. Tylko czemu zachowywali się tak, jakby kogoś szukali ^^.
Podsumowując, spacerek po dachu ratuje sytuację dając ostatecznie wynik mocnego 6/10 dla naszej kamienicy ;)  

Do zobaczenia!
Tymczasem zapraszam do odwiedzenia pozostałych Huraganowych socjalmediów:


4 komentarze:

  1. Uwielbiam stare kamienice. W przedwojennych często są malowidła żydowskie, a w piwnicach napisy cywilów z Powstania Warszawskiego 👍

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie przepadam za takiminmiejscami, ale.wiem ze sa osoby które lubią je odwiedzać i czesto robią w nich ładne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie przepadam z takimi miejscami. Brudno tam, brzydkio pachnie. Nie moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  4. Do mnie niezbyt przemawiają takie miejsca. Ale jak ktoś lubi to czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń