środa, 31 marca 2021

Śpieszmy się fotografować Próchniaczki...

...one tak szybko znikają. Tego Próchniaczka już pokazywałem wcześniej, wpis o nim możecie przeczytać tutaj. A dzisiejszy odcinek będzie poświęcony ostatnią chwilą jego istnienia.

Już od dłuższego czasu miewałem przeczucia, że w końcu nadejdzie taki dzień kiedy tego urokliwego Próchniaczka zabraknie. Nie było co się oszukiwać, wielki kawałek pola, na którym stał idealnie nadawał się na postawienie kolejnego osiedla mieszkalnego.

Próchniak widoczny był z mojego okna od zawsze gdy wprowadziłem się tu w okolicy. Zielona Białołęka brzmi tak dumnie, wszędzie dużo przestrzeni, drzew, pola na spacery z psem. Nie raz widywało się tu sarny, bażanty czy inne dzikie zwierzęta. Pewnego dnia pojawiło się coś jeszcze, a były to taśmy odgradzające teren wspomnianego Próchniaczka.

Początkowo miała przez pole przebiegać droga. Jej zadaniem było połączenie trzech ulic oraz zbudowanie pętli autobusowej.

Gdy wstałem, pewnego ranka wszystko było jak dawniej, poranna kawa, szybki rzut oka na Próchniaczka i do roboty. Było tak przynajmniej do czasu, aż nie wróciłem z pracy.

Od popołudnia rozpoczęła się jego rozbiórka i gdy wróciłem do domu zastałem taki właśnie widok.

Bezlitosna maszyna zdążyła już zjeść połowę Próchniaczka oraz ziemiankę znajdującą się nieopodal niego.

Cóż, coś odchodzi, a coś się rodzi. Żegnając się z nim obejrzyjmy ostatnie jego tchnienie w ciszy.







I tak kończy nasz próchniaczek. Ostatnie machnięcia łychą nie pozostawiły śladu po tym, że kiedyś coś tu stało.
 

Maszyna odjeżdża pozostawiając pustkę. I tak nim się człowiek obejrzy, kolejne pole zaleje beton, asfalt i kostka brukowa, powstanie tu nowe osiedle mieszkaniowe wraz ze wspomnianą wcześniej drogą. 

Czy na Zielonej Białołęce wciąż będzie zielono? To okaże się za kilka lat, czy przypadkiem Zielonej Białołęki nie zastąpi Betonowa Białołęka 😉

Do następnego! 

Nie zapomnijcie polubić pozostałych Huraganowych socjalmediów, aby być na bieżąco w temacie naszych poczynań 😊

   


1 komentarz: